Chiny w Ligocie

Dawno temu lata, jak mawiał za bajtla pewien mistrz, stał na ulicy Szadoka 22 duży dom, będący własnością kopalni „Wujek”. Stał sobie w rejonie dzisiejszych ogródków działkowych, idąc od ul Załęskiej – za torami. Cóż w tym nadzwyczajnego, można zapytać; przecież w Ligocie było więcej dużych domów. No tak: dużych domów może i sporo, ale Peking (u mie sie godo: Peping) – tylko jeden… Dlaczego tak? Posłuchajmy tych, którzy tak go nazwali:

Gazeta Robotnicza nr 175, 10 X 1934, s. 6

Wyglądał tak:

Peking, widok od strony ul. Załęskiej (fot. google street view)
Peking, widok od strony ul. Szadoka (fot. google street view)

A stał dokładnie tu:

Kolorem czerwonym zaznaczony adres Szadoka 22 (mapa z “Informatora na miasto Katowice 1935 r.”)

Trudno powiedzieć, kiedy Peking został wybudowany: w „Księdze adresowej województwa śląskiego na rok 1926/1927” już jest, a pod numerem 22 na ul. Szadoka wymieniono około 20 osób – robotników i służących płci obojga. Księga adresowa młodsza o dziewięć lat (1935/1936) wymienia 35 najemców (do nich trzeba doliczyć pewnie członków rodzin)
w 30 mieszkaniach: 12 górników, 10 robotników, 9 inwalidów, 2 wdowy i 2 urzędników. Ten skład osobowy (mężczyźni,
w większości zapewne sprawni fizycznie) jest dość istotny i zaraz się okaże, dlaczego. Oto w ostatnią majową niedzielę
i poniedziałek 1933 r. cała Ligota, a szczególnie Peking, były widownią scen mrożących krew w żyłach. Zaczęło się
w restauracji u Jezeli/Jeselli, czyli w ceglanym niskim budynku, przy którym dziś jest przystanek „Ligota Ośrodek Zdrowia”. Tam w niedzielę tzw. batrobi (członkowie batalionów robotniczych) dostali bęcki – chyba za całokształt – od naszych. Potem pewnie lizali razy i trzeźwieli, a w poniedziałek postanowili wziąć odwet i tak się to potoczyło, że aż w gazetach pisali:

Gazeta Robotnicza nr 66, 3 VI 1933, s. 4

Na początku 1937 r. Szadok był świadkiem tragedii małżeństwa mieszkającego w Pepingu. Pod koniec stycznia mąż
i żona pokłócili się tak bardzo, że mąż zapowiedział, iż do domu już nie wróci. Gadanie, wiadomo, i żona też nie uwierzyła. Niestety, gdy mąż przez kilka dni nie wracał, doszło do dramatu:

Katolik nr 26, 3 II 1937, s. 2

Ostatni raz Peking pojawił się na dziejowej scenie w 1950 r., gdy państwo ludowe postanowiło wyremontować robotniczy dom. Warunki faktycznie nie były oszałamiające: rynsztok, ubikacje na dworze, przeciekający dach.

Trybuna Robotnicza nr 219, 1950, s. 4

Peping zniknął z ligockiego krajobrazu w tym stuleciu (a nawet tysiącleciu), ale nie wiem niestety dokładnie kiedy.
W każdym razie przed II wojną mieszkanie na Szadoku było raczej dla odważnych, bo prasa donosiła o kolejnych morderstwach i samobójstwach dokonywanych w lesie w tamtym rejonie. W październiku 1932 r. w szadockim lesie zastrzelił się z rozpaczy po utracie pracy konduktor tramwajowy z Wielkich Hajduk. W lipcu 1935 r. w tymże lesie zmarł nagle mieszkaniec funkcjonującego tam cygańskiego obozu. Wieczorem w odpustową sierpniową niedzielę w 1936 r. znaleziono ciało nieznanego młodego chłopaka, około dwudziestoletniego, z rozbitą głową. Niecały miesiąc później
w lesie na Szadoku życie postanowił zakończyć dziewiętnastolatek ze Świętochłowic.

No naprawdę, żeby w naszej Ligocie takie rzeczy…

PS. Podziękowania dla Pana Piotra za podrzucenie tematu i dla mojego zapobiegliwego Taty, który w odpowiednim momencie zrobił screeny ze street view 🙂

 

Źródła:

Informator na miasto Katowice 1935

Księga adresowa Województwa Śląskiego rok 1926/1927

Księga adresowa miasta Wielkich Katowic 1935/36 r.

Gazeta Robotnicza nr 66, 3 VI 1933, s. 4

Gazeta Robotnicza nr 175, 10 X 1934, s. 6

Katolik nr 201, 1 IX 1936, s. 2

Katolik nr 218, 21 IX 1936, s. 2

Katolik nr 26, 3 II 1937, s. 2

Kurier Wieczorny nr 28, 31 VIII 1936, s. 2

Siedem Groszy nr 145, 13 X 1932, s. 3

Siedem Groszy nr 189, 13 VII 1935, s. 2

Trybuna Robotnicza nr 219, 1950, s. 4

Fotografie: google street view

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *