Ochotnicza Straż Pożarna w Ligocie

Zwykle zamieszczam wpisy, które uważam za wystarczająco dopracowane i do których sama nie bardzo mogę się przyczepić. Tym razem odstąpię od swojego zwyczaju, bo znalazłam i niespodziewanie dostałam tak genialne ilustracje (wielkie dzięki dla Pana Zbigniewa), że… no po prostu muszę, bo się uduszę. Gdy wreszcie zła zaraza odstąpi, uzupełnię wpis o to, co znajdę w Archiwum Państwowym, bo wiem, że coś tam jest.

Jak zapowiada tytuł, rzecz będzie o ligockiej ochotniczej straży ogniowej.  Na początek wypada przedstawić naszych ochotników: oto i oni, w pełnej gotowości.

Wiadomości administracyjne miasta Katowice 1928, nr 8/9

Fotografia została zrobiona prawdopodobnie w 1928 r., a więc po prawie ćwierćwieczu istnienia OSP w Ligocie, ta bowiem powstała w 1904 r. (czyli 20 lat przed włączeniem naszej gminy do Wielkich Katowic). Wcześniej miasta i gminy nie mające zorganizowanej straży radziły sobie w ten sposób, że zobowiązywały wszystkich zdolnych do działania mężczyzn w wieku od 18 do 60 lat do pomocy przy gaszeni pożarów. Niestety, takie niewykwalifikowane i ad hoc zwoływane siły nie były wystarczające, zwłaszcza wobec rozbudowy miejscowości. W Katowicach straż ochotnicza funkcjonowała od 1875 r. i dlatego gdy katowiccy strażacy fajrowali pół wieku swojej działalności, do świętowania włączyli się też ochotnicy
z Ligoty. W okolicznościowej broszurze wydanej z tej okazji autorzy pięknie wyłożyli, skąd wzięła się straż ochotnicza
i chyba nie się pomylę, jeśli te same intencje przypiszę ratownikom z Ligoty:

Złączyli się mężczyźni chętnie do poświęceń; pragnęli się w początkach wyćwiczyć z środkami nikłemi, wybrali sobie swych kierowników i tworzyli w ten sposób ochotnicze straże pożarne, które jeszcze dzisiaj mają wielkie znaczenie w walce z żywiołem pożarowym.

1904 rok, ten, w którym powstała w Ligocie straż ochotnicza, był rokiem obfitym w pożary w Katowicach i okolicach miasta. Nasi strażacy przeszli swój chrzest bojowy pomagając w połowie lutego gasić wielki ogień w lesie hrabiego Tiele-Wincklera, pomiędzy Brynowem a Muchowcem. I po tym początkowym, mocnym akcencie ligocka straż ogniowa niestety znika ze źródeł; pojawia się ponownie dopiero w połowie lat dwudziestych. W 1924 r. wybuchły u nas dwa poważne pożary, do których wzywano nawet zawodową straż z Katowic: najpierw, 25 maja w hucie „Silesia” (rejon ul. Piotrowickiej i torów kolejowych) palił się dom maszynowy i stos desek. W lipcu z kolei ogień objął kilka beczek oleju i tłuszczu w fabryce tłuszczy Wilczka (ul. Stara Kłodnicka, niedaleko wiaduktu). Niebezpieczeństwo zagrażało już sąsiednim budynkom, a do tego był duży problem z dostępem do wody; na szczęście wszystko zakończyło się dobrze.

Strażak Śląski nr 20, 15 X 1930, s. 4

 

 

14 września 1930 r. odbyły się powiatowe zawody straży z Katowic na boisku ćwiczebnym straży zawodowej. Wygrała je – jakże by inaczej! – straż z Ligoty pod dowództwem naczelnika Jerzego Sielskiego, osiągając czas 12 minut i 137 punktów. Drudzy byli strażacy z Zawodzia z czasem gorszym
o minutę i z 133 punktami. Najsłabiej wypadła drużyna z Bogucic – szóste miejsce, 20 minut i 80 punktów. Bardzo możliwe, że zwycięzcy są uwiecznieni na tej fotografii:

 

Strażacy OSP Ligota, 1931 r. (zdjęcie ze zbiorów rodziny Jakubiec)

Ligota przodowała jeszcze w czymś: u nas mianowicie powstała I Drużyna Żeńska samarytańsko-pożarnicza (taką to miało nazwę) na Górnym Śląsku przy OSP w Katowicach-Ligocie. Pierwsze co prawda na ten pomysł wpadły panie ze Śląska Cieszyńskiego (wiosną 1934 r.), ale jeśli chodzi o Górnoślązaczki, to Ligocianki były pierwsze. Wszystkie śląskie ochotniczki (a było ich 60) na przełomie kwietnia i maja 1935 r. uczestniczyły w 12-dniowym kursie pierwszego stopnia dla członkiń żeńskich drużyn samarytańsko-pożarniczych. Plan dnia był napięty: o szóstej pobudka, szybkie mycie, ścielenie łóżek, śpiew „Kiedy ranne wstają zorze” i śniadanie; do obiadu zajęcia, po nim odpoczynek i do 18 znów zajęcia; w końcu kolacja, czas dla siebie, wieczorna modlitwa i sen. Panie zapoznawały się z prowadzeniem zapobiegawczych akcji przeciwpożarowych, uczyły władania sprzętem pożarniczym oraz zasad ratownictwa ogólnego i obrony przeciwgazowej.

Żeńska drużyna gaśnicza w Ligocie, 1936 r. (zdjęcie ze zbiorów rodziny Jakubiec)
Strażak Śląski nr 2, 1935, s. 17

Wygląda też na to, że mieliśmy rekord jeśli chodzi o najliczniejszą rodzinę służącą w OSP. W 1935 roku była to rodzina Heimanów/Heimannów (prawdopodobnie mieszkali przy ul. Ligockiej): ojciec, czterech synów i córka.

Strażak Śląski nr 2, 1935, s. 21

Prawdopodobnie w latach trzydziestych straż znalazła dla siebie miejsce przy ul. Hetmańskiej, mniej więcej tam, gdzie dziś znajduje się sklep „Black Red White”. Na jednym ze zdjęć z tego czasu widać stojącą tam murowaną wieżę do ćwiczeń (wspinalnię) z rękawem pożarniczym. Wcześniej strażacy ćwiczyli po przeciwnej stronie ulicy, na boisku nieistniejącej już „drugiej” szkoły (http://www.dawnaligota.pl/pierwsza-szkola-powszechna-w-ligocie/), a drewniana wspinalnia była przymocowana do ściany budynku szkolnego.

Wspinalnia na budynku nieistniejącej szkoły, 1936 r.; w tle fragment również nieistniejącego już budynku przy ul. Hetmańskiej 5 (zdjęcie ze zbiorów rodziny Jakubiec)
Strażacy OSP w Ligocie na tle drewnianej wspinalni, 1936 r. (zdjęcie ze zbiorów rodziny Jakubiec)
1937 r., plac przy ul. Hetmańskiej (w tle budynki z ul. Kredytowej). Po prawej stronie widoczny fragment rękawa ratowniczego (zdjęcie ze zbiorów rodziny Jakubiec)

Co działo się ze strażą podczas II wojny światowej – nie wiem. Siedziba OSP przy Hetmańskiej istniała na pewno w latach pięćdziesiątych, a w 1959 r. jej miejsce zajął oddział straży zawodowej. Dwadzieścia kilka lat później użytkowana siedziba była już w bardzo złym stanie i Komenda Miejska PSP podjęła decyzję o budowie nowej strażnicy dla południowych dzielnic Katowic. W 1987 r. otwarto ją w Piotrowicach i w ten sposób Ligota ostatecznie pożegnała się ze „swoją” strażą pożarną.

Trybuna Robotnicza nr 104, 9 VI 1945, s. 4

 

Warto jeszcze na marginesie wspomnieć, że w latach 1950–1956 komendantem miejskim PSP w Katowicach był Ligocianin, Alfred Niewiadomski. W późniejszych latach awansował na zastępcę komendanta Wojewódzkiej Komendy Straży Pożarnej w Katowicach i Głównego Inspektora Ochrony Przeciwpożarowej  w Ministerstwie Górnictwa
i Energetyki. Znany jest też jeden wypadek, kiedy na służbie poległ zawodowy strażak z Ligoty, Ludwik Czoik. 6 czerwca 1945 r., po zaledwie trzech miesiącach służby, zginął wraz z kolegą w trakcie gaszenia pożaru przy ulicy Plebiscytowej.

 

 

 

Źródła:

Ochotnicza Straż Pożarna w Katowicach do 50-cio letniego jubileuszu: 1875–1925; od 1–3 sierpnia 1925

Wiadomości administracyjne miasta Katowice 1928, nr 8/9

Strażak Śląski 1929 nr 9; 1930 nr 12 i 20; 1935 nr 2 i 5

Trybuna Robotnicza nr 104, 9 VI 1945, s. 4

Fotografie i informacje od p. Zbigniewa K. z Ligoty

J. Siebel, Zawodowa Straż Pożarna w Katowicach 1903–2003, Katowice 2003

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *